Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2010, Styczeń3 - 9
- DST 28.57km
- Teren 28.57km
- Czas 02:09
- VAVG 13.29km/h
- VMAX 33.40km/h
- Temperatura -20.0°C
- Sprzęt Kross Level A6 2006
- Aktywność Jazda na rowerze
Łatwiej zrobić niż powiedzieć po co.
Wtorek, 26 stycznia 2010 · dodano: 26.01.2010 | Komentarze 4
PKP Chrzanów Śródmieście→ PKP Rudawa→ Brzezinka→ Dol. Będkowska→ Czarcie Wota→ Będkowice→ Dol. Kobylańska→ Kobylany→ Brzezinka→ PKP Rudawa → PKP Trzebinia→ Zalew Chechło→ Chrzanów
Na początku wszystkich bardzo przeproszę (tego numeru nauczył mnie przyjaciel) i już na wstępie przyznaje się do oszustwa. Ekstremalną wycieczkę rozpoczęliśmy od podwózki, korzystając z uprzejmości PKP dojechaliśmy do Rudawy. Miły niedzielny poranek, ostre słońce niestety nie dające ciepła. Termometr wskazywał minus 20 stopni. Pogoda i stan drogi szybko zweryfikowała nasze plany jazdy do Ojcowa. Po burzy mózgów klamka zapadła na alternatywny plan minimum „obskoczenia” Będkowskiej i Kobylańskiej.
2010-01-24 Schron Regelbau 668 droga z Rudawy do Brzezinki.
© ckbike
Pierwsze wrażenie Gdzie są ci wszyscy ludzie? Temperatura, wymiotła nie tylko miejscowych ale co miłe także samochody. Spokojnie udało nam się dojechać do niemieckiego schronu z II wojny światowej Regelbau 668. Jest to ciekawe miejsce przy drodze z Rudawy do Brzezinki. Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii Rawelin odwaliło tam kawał dobrej roboty ustawiając tablice informacyjne oraz przywracając schron do „użytku” za co brawa i szacunek.
2010-01-24 Nic nie zatrzyma agenta Rafała.
© ckbike
Pierwsze straty- temperatura pokonała bezprzewodowa SIGME 1606DTS ups.
Dalsza droga, jak to jazda w zimie bez „kozactwa” i wykręcania cudownej średniej. Po pokonaniu zakrętu w Brzezince prowadzącego do Doliny Będkowskiej doszedł jeszcze walor ekwilibrystyki na lodowych grudach. Zagapisz się leżysz, chcesz się swobodnie porozglądać- buch w zaspę. Generalnie „Glanc” po to tam pojechaliśmy:)
2010-01-24 Jasność widzę jasność.
© ckbike
Kolejne straty – wysiadają palce. Choć tu kilka postojowych podskoko-pajacyko-kroków załatwiło sprawę. Nic jednak nie mogło już uratować termometru. Chcieliśmy pokazać Wam jak jest fajnie, ciepło, miło i przytulnie. Baterie jednak miały inne zdanie i zrobiły sobie przy minus dwudziestu urlop.
2010-01-24 Agenci na tle Dużego Kamyka.
© ckbike
Na szczęście działał statyw. Kilka fot z okolic największego kamyka na Jurze. Tym razem polukrowana szadzią Sokolica, foto powyżej. Oraz raj wszelkiej maści "climbingerów", Dupa Słonia, poniżej.
2010-01-24 Dolina Będkowska Dupa Słonia.
© ckbike
Ilość napotkanych osób w Dolinie Będkowskiej w niedzielę przed południem - ZERO!!! Jak nie w Polsce, jak nie w górach. Zostawiliśmy za tylnym kołem pusta Będkowską i przez Czarcie Wrota dojechaliśmy do Będkowic. To co tam zobaczyliśmy…
2010-01-24 Melduję wykonanie zadania. Znaleźliśmy zimę.
© ckbike
2010-01-24 Będkowice. Do oglądania w czerwcu.
© ckbike
2010-01-24 Biel widzę po horyzont.
© ckbike
Od mrozu umiera pierwsza bateria w aparacie. Akcja ratunkowa była krótka i intensywna. Może nie była tak dramatyczna jak w Powrocie Jedi, ale jaka akcja takie efekty. Został już tylko jeden Nikon. Cóż utuleni w żalu ruszyliśmy dalej obierając kierunek do Doliny Kobylańskiej. 
2010-01-24 Agent Rafał zjeżdża do Kobylańskiej.
© ckbike
Kokodżambo i do przodu. 
2010-01-24 Agent Rafał z dup... strony na zjezdzie do Kobylańskiej Doliny.
© ckbike
Po zjeździe do Kobylańskiej Doliny stwierdziłem, że schowana na czarną godzinę kanapka z baleronem zmieniła się w lodowy kamień. Tak to jest jak się bierze na poważnie teksty w stylu „twardym trzeba być a nie miętkim”
Można było się tylko uśmiechnąć, co widać na foto poniżej.
2010-01-24 Czerwono Czarne na Białym.
© ckbike
2010-01-24 The End.
© ckbike
Kilka uwag:
Zamarzły: baterie w termometrze, kanapka z baleronem, batony czekoladowe, częściowo palce (reanimowane po herbatce), bateria w aparacie- pomagało ogrzanie (nie tam gdzie w Pulp Fiction chowano zegarki)
Nie zamarzły: Licznik Cateye Strada Wireless, Bidon Elite Thermal Control.
Specjalne podziękowania dla: Termosu z Herbatą , Polmosu Lublin, Kominiarki – pomimo, że odrobinę dusiła oraz Neoprenowych Ochraniaczy na Buty.
Dzięki Dual Control trasa spokojnie przejechana w rękawicach narciarskich.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był to najzimniejszy wyjazd rowerowy jak dotąd. Mam nadzieje, że nie ostatni. Odrobinę szkoda, że etatowego „zimołaza” Agenta Chudego zatrzymały obowiązki pracownicze. Wielkie dzięki dla Agenta Tomka za all.
Komentarze
PS. Zdjęcia za..biste!!!